środa, 29 kwietnia 2015

April Instagram




Święta , święta , święta ...
Powiem wam, że wcale nie czułam tych świąt. No wiadomo, że były przygotowania do Wielkanocy, ale chyba po raz pierwszy te dni były dla mnie takie same jak wszystkie. No może nie takie same, ale niczym się nie wyróżniały.
Ale różniły się od wszystkich poprzednich jednym. Po raz pierwszy przez całe święta nie używałam telefonu. I wiecie co? To było dobre doświadczenie, bo spędziłam miły czas z kuzynem, przeczytałam książkę i miałam na wszystko czas. A tak? Normalnie to albo bym cały czas pisała wiadomości, albo robiła zdjęcia na snapchata...
Nie czujęesię już tej atmosfery świat, a zwłaszcza tych Wielkiej Nocy, bo boże narodzenie ma swój klimat i chyba nie da się go nie poczuć. To trochę smutne, ale wiem, że nie tylko ja się zmagam z takim problemem. Ale czemu? Może dlatego, że te święta nie są tak 'rozgłośnione'?


Zaraz po świętach przyszedł czas na urodziny mojej siostry. Jak zwykle myślałam długo nad prezentem, bo co można kupić dla 6-letniego dziecka tak żeby się z tego cieszyło? Ciężko jest coś takiego wybrać.

No ale jakoś wybrnęłam z sytuacji. Upiekłam jej tort ! Może nie był on aż tak piękny jak te wszystkie w sklepach, ale mogę powiedzieć że mi się udał.
Urodziny tez były udane i trudno sobie wyobrazić ile uśmiechu może sprawić taka rzecz jak dmuchany zamek. Zawsze chciałam mieć zamek na urodziny , no ale to by było trudne , bo urodziny mam w styczniu , więc
pogoda nie sprzyja moim wymaganiom. Przyznam się bez bicia , że też bawiłam się na zamku i mimo moich całych piętnastu lat życia, przez te kilka godzin czułam się jak małe dziecko.

W tym samym dniu byłam też wolontariuszem podczas Biegów Ulicznych. Odbywały się one dzień przed Maratonem.  Moim zadaniem było wypisywanie dyplomów, a moje koleżanki rozdawały medale.
Byłam podekscytowana, bo moja przyjaciółka startowała w biegu. Od samego początku byłam pewna, że wygra. I wygrałaby, gdyby nie to, że przy końcu straciła przytomność. Gdy patrzyłam jak uczestniczki przekraczają linie mety, a jej dalej nie było byłam w szoku. A w jeszcze większym szoku, który mieszał się z paniką,  gdy karetka jechała trasą biegu. W momencie, gdy organizator powiedział, że jedna osoba nie ukończyła biegu wszystko się zatrzymało. Stałam osłupiała i patrzyłam się przed siebie z nadzieją, że może jeszcze przebiegnie.  Po chwili gdy już doszłam do siebie zaczęłam się zastanawiać co się stało i czy wszystko będzie dobrze. Musiało być i innej opcji do siebie nie dopuszczałam, ale strach był. Najgorsza była niewiedza. Ale po kilku minutach dowiedziałam się, że wszystko jest w porządku i po prostu była przemęczona.
Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego co czują ludzie w niewiedzy co się dzieje z ich bliskimi. To jest naprawdę straszne i nie polecam tego nikomu.


W kwietniu były też egzaminy gimnazjalne, a co za tym idzie wolne dla pozostałych klas gimnazjum. Tak więc skorzystałam z okazji i pojechałam razem z Dominiką do Gorzowa. Naszym pierwszym przystankiem było centrum handlowe, potem Columbus i pyszna kawa , a na końcu kino. Poszłyśmy na film Szybcy i Wściekli 7 i nie żałuję. To był jeden z najlepszych filmów jaki kiedykolwiek widziałam ! Nie obyło się też bez zrobienia kilku ( no może kilkuset ) zdjęć.


W ostatnią sobotę kwietnia w Dębnie odbywał się konkurs taneczny KeepArt.  Trwał on cały dzień i jestem pełna podziwu dla małych dzieci, które od 8 do 22.30 były na nogach. To na prawdę męczące, ale patrząc na efekty ich pracy to chyba było warto. Siedząc na widowni i patrząc na wszystkie solówki , duety , miniformacje i formacje przypomniało mi się jak to było przeżywać to wszystko z innej strony. Te wszystkie przygotowania do występów. Makijaż , próby , czesanie i ubieranie było czymś niesamowitym. Godziny przygotowań do pięciu minut na scenie. Jak tam patrzyłam na tych uczestników zrobiło mi się żal. Żal tego, że zostawiłam to co lubiłam robić. Tak kiedyś tańczyłam, ale przez przeniesienie się do innej szkoły musiałam zrezygnować, bo jedne przeszkadzało drugiemu. I teraz żałuję.  Żałuję i gdy patrzę na moja(chociaż już nie moją ) grupę czuje taki ucisk w sercu i myślę że ja mogłabym przeżywać to wszystko z nimi. Wszystkie wzloty, upadki, chwile załamania i radości.  Na prawdę zżyłam się z grupą i ciężko mi było odchodzić.  Teraz dałabym chyba wszystko żeby wrócić do tańca.

Wiec nie rezygnujcie z marzeń, nawet jeżeli coś wam stanie na drodze. Bo jak zrezygnujecie to do końca życia będziecie tego żałować.


7 komentarzy :

  1. To prawda.. Keepart był świetny! Sama w nim uczestniczyłam po 2 latach przerwy w tańcu. Jako gospodarz, rozdawałam medale innym uczestnikom i do mnie dotarło inne uczucie. Niesamowitego szczęścia a jednocześnie żalu. Cieszyłam się, że wróciłam do mojej grupy nie zważając na to, czy teraz mam mało czasu na naukę i spędzanie chwil z rodziną. Na marzenia warto poświęcić swój cały czas, tylko wtedy będziemy szczęśliwi.
    A jak ty uważasz ? Wolisz oglądać choreografię świetnie dopracowane i robią wrażenie, czy raczej te, które przedstawiają jakąś historie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia, szkoda, że nie mam instagrama :(
    Pozdrawiam i zapraszam,
    http://historyjki-amnezyjki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne zdjęcia, uwielbiam instagram <3! Mogłabyś kliknąć u mnie w linki z ubraniami? :) http://nataliexbrunette.blogspot.com/2015/04/yap-i-definetely-love-t-shirts.html

    OdpowiedzUsuń
  4. instagram to moja ulubiona aplikacja! :D
    Ostatnio wlasnie zastanawialam czy isc ze znajomymi na Szybcy i Wsciekli, ale jakos sie poddalam i spedzilam czas w domu z trylogia Niezgodnej :)

    http://edytaduszynska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, święta, szczególnie wielkanocne, są już coraz słabiej odczuwalne :c Ja w tym roku też specjalnie nie zauważyłam różnicy pomiędzy świętami a zwyczajnym dniem, ale cóż, pozostaje mieć tylko nadzieję, że w przyszłym roku cała ta magiczna atmosfera jednak wróci :)
    Ja specjalnie od telefonu uzależniona nie jestem, ale czasami zdarza mi się dłużej siedzieć na instagramie czy coś, jednak staram się jak najmocniej ograniczać jeżeli o to chodzi ;)
    Wolontariat to fajna sprawa ^^ Ja ostatnio rozdawałam żonkile przed kościołem, całkiem miło spędzony czas ;3
    To musiało być straszne uczucie, zgadzam się co do tego, że niewiedza jest najgorsza :c Ale dobrze, że nic poważnego jej się nie stało!
    Fajne zdjęcia ;)
    Pozdrawiam!
    pusta-szklanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne zdjęcia.
    Ig jest najlepszy.
    http://justine-and-nicole.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka