środa, 12 sierpnia 2015

July Instagram!



Gdy tylko zawitał lipiec od razu zaczęłam planować co zrobić w te wakacje, żeby były niezapomniane. Oczywiście, jak to ze mną bywa moje milion pomysłów nie zostało wprowadzonych w życie. Ale co mogę stwierdzić teraz, gdy piszę ten post? Nie zapomnę tego czasu do końca życia.
W tym roku chyba po raz pierwszy tak naprawdę poczułam czym są wakacje, jak dobrze można się bawić ze znajomymi i korzystać z wolnego czasu.
Miesiąc zaczęłam ogniskiem z przyjaciółmi. Nocne pieczenie kiełbasek, śpiewanie piosenek i dużo śmiechu. Kilka wspólnie spędzonych nocy, kąpiele w basenie, rowery, rolki i dużo spacerów.
Później nadszedł czas wesela koleżanki mojej mamy. Nie byłam zbytnio przekonana do wybrania się na nie, bo albo miałam problemy ze znalezieniem sukienki, potem z butami, fryzjerem... wszystko stało na przeszkodzie.  Ale teraz gdy jestem już po tej ważnej dla pary młodej uroczystości, nie żałuję że byłam gościem na ich weselu. Bawiłam się znakomicie. Przez cały czas tańczyłam i śpiewałam. Gdy nadszedł czas na oczepiny brałam udział w zabawach, a nawet jedna wygrałam.  A do tego złapałam welon! Tak się cieszyłam gdy miałam ten materiał w ręce, że nie mogę opisać jak to było. Po dwóch dniach zabawy miałam oczywiście obolałe nogi, a gardło bolało mnie tak bardzo ze nie mogłam mówić, ale poszłabym na wesele jeszcze raz.




Mniej więcej na początku drugiego tygodnia lipca babcia zaproponowała mi wspólny wyjazd nad morze. Zgodziłam się i razem z moja przyjaciółką Dominiką wyruszyłyśmy na podbój Kołobrzegu.
Jak mogę podsumować cały wyjazd?
Najlepszy czas, najlepsze zdjęcia, przyjaźni ludzie. Spotkałam bardzo dużo osób z którymi mogłam porozmawiać i się pośmiać. Gdy robiłyśmy z Dominiką zdjęcia na molo bardzo dużo osób patrzyło się na nas jak na wariatki. Jakby nigdy w życiu nie widzieli ludzi przed aparatem. Niektórzy podchodzili do nas i razem z nami pozowali do zdjęć, inni pytali się o aparat, efekty i ustawienia. Po pierwszym razie przyzwyczaiłam się, że wszystkie oczy są skierowane w naszą stronę i przestałam na to zwracać uwagę. Praktycznie przez cały czas mieliśmy przy sobie aparat i robiłyśmy zdjęcia w różnych dziwnych miejscach.
Naszym stałym miejscem, gdzie przychodziłyśmy codziennie było molo. Wieczorem, gdy słońce już zaszło, zapalały się światła i cała konstrukcja było pięknie oświetlona. A w dzień tłumy ludzi przechodziło, patrząc na rozwijające się fale i latające nad głowami mewy.




W trakcie naszego pobytu trafiłyśmy na wesołe miasteczko. Najlepszą atrakcją w nim był 40 metrowy młot, który obracał się z prędkością 100 kilometrów na godzinę. Przez kilka dni zbierałyśmy się żeby na niego pójść, bo przyznam się otwarcie, bałam się. Nie dlatego, że przerażała mnie wysokość, bo z tym akurat nie mam problemów. Po prostu ostatnim razem jak byłam na podobnej atrakcji w Wiedniu, przez kolejne dwa dni nie mogłam praktycznie nic jeść, bo żołądek czułam w gardle. No ale w końcu zebrałyśmy się w sobie i poszłyśmy. Wrażenia? Najlepsza rzecz jaką się kiedykolwiek przejechałam. Krzyczałam praktycznie przez cały czas, a adrenalina buzowała w moim organizmie. Następnym razem, gdy zobaczę wesołe miasteczko od razu pójdę na największą wyrzutnie. Bo życie ma się tylko raz i trzeba korzystać z takich rzeczy.
Na sam koniec wyjazdu załapałyśmy się na Projekt plaża TVN. Po licznych konkursach, wyzwaniu smaku pepsi i Lay's wróciłyśmy do domu.
Pod koniec lipca mój przyjaciel miał urodziny. Niestety nie mieliśmy jak się spotkać, bo był na obozie. Ale zrobiłyśmy razem z przyjaciółkami dla niego dużą sklejkę z naszych zdjęć. Według mnie to bardzo oryginalny i ciekawy pomysł na prezent. Tym bardziej dlatego, że będzie z niego pamiątka i każde zdjęcie będzie mu o nas przypominać.

xoxo

7 komentarzy :

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny post ! Czekam na kolejne
      💗 Mam nadzieję że do końca wakacji jeszcze zdążymy zaplanować jakiś mega wypad . Obowiązkowo !! Nie ma że boli.
      Świetne zdjęcia !

      Usuń
  2. Super, że wesele było udane, bardzo fajny mix zdjęć, ja nie lubię zazwyczaj takich przyjęć bo zazwyczaj nikogo nie znam, ale gdyby ślub brał ktoś z moich bliskich to na pewno bym poszła :)
    http://przygody-mileny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. super, że lipiec upłynął Ci w tak przyjemnej i miłej atmosferze :) oby więcej takich miesięcy! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetnie płyną Ci wakacje :)
    mogłabys poklikac u mnie ? http://faashionpashion.blogspot.com/2015/08/news.html

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny post :3

    Zapraszam: http://velina-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka